Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trzmielina oskrzydlona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trzmielina oskrzydlona. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 października 2019

Brązowo jest ;-)


Pojechałam na wieś, chociaż rano deszcz i szarówka szeptały mi w ucho, że jutro będzie słońce, będzie ładnie... ale się nie dałam tym razem. Jechałam w deszczu, potem pracowałam, a to w deszczu, a to w słońcu, a to uciekałam przed ulewą do chaty. 

Za to robota wykonana, krzewy rosną, łąka nad rzeczką zgrabiona, w kompostowniku porządek.

A tytuł widać na zdjęciach ;-)))






Wilgoć i zimno pomalowały wszystko na brązowo.
Najbardziej jesiennie jest na rzeczką



Ale te ogólne krajobrazy też nieco nostalgiczne





Sadziłam, a nowe krzewy korzystały z wilgoci i ciepła. Bo było ciepło. Ziemia miękka, mokra, aż chce się sadzić!

Orszeliny rosną na poszerzonej rabacie zwanej 'Pod trąbą' ;-) Miałam taką z jakiejś aukcji staroci w Anglii - to trąba myśliwska, ale uszkodzona i w teraz robi za poidełko oraz nazwę rabaty.


Obiele są między  czeremchami odmiany 'Nowosybirskaja'. Ma cudne wiśniowe liście. Mam nadzieję, że będą tu rosły dobrze, ale u mnie to zawsze loteria.


 

Trzmielina oskrzydlona też ma swoje nowe miejsce. Miejscówka dla oskrzydlonej idealna. To skarpa nad trzecim suchym strumieniem. Piasek i żyzna ziemia dobrze zdrenowana. Nawet nie wiedziałam, że mam takie miejsce ;-)
Będzie ją cudnie widać od bramy. To maliństwo pomiędzy suchulcami wiązówki to ona. Wkrótce im pokaże, kto tu rządzi, a przy okazji wpisze się w czerwień moich dębów.


 Jeszcze tylko pokażę cudne listki rutewki żółtej



To jest chyba bohaterka moich tegorocznych zakupów. Wszystkie rośliny posadzone w tym sezonie, a jest ich sporo, są śliczne, ale ta rutewka  to argument, by rutewki były wszędzie. I będą ;-) 

Przecież będą kolejne sezony ogrodowe. 

Czyż nie?
 

wtorek, 8 października 2019

Jak sójka za morze...


Zbieram się do wyjazdu do Borkowa codziennie od paru już dni i jakoś także codziennie wynajduję powody, by to odłożyć. 

Moja ostatnia wizyta - nie notowana na blogu ;-) - to czwartek, 3 października. Dzień był udany, bo wykosiłam kosą spalinową wszystkie brzydkie i zaniedbane miejsca, w tym kawałek za płotkiem nad rzeczką - jakieś 300 mkw - zgrabiłam nawet w większości, ale zapadający zmrok wygnał mnie do domu bez zdjęć.

No a potem przyszła zima ;-)

Miałam jechać w poniedziałek, ale zimno i koszmarny ból pleców po ostatnim kuszeniu, znaczy koszeniu zatrzymały mnie w domu przy cudnych filmowych retrospekcjach.
Dzisiaj pracowałam, a jutro ?

No jutro przyjadą nowe krzewy!

Poczekam na krzewy i pojadę w czwartek. Cudna jesień przecież wraca. A krzewy to sprawdzone w Borkowie rośliny - obiela i orszelina. Oba rosną wspaniale na tych paskudnych w gruncie rzeczy gruntach, to dosadzanie ich w innych miejscach ma sens.

Moje obiele wiosną


   
Wprawdzie ta jest to obiela groniasta, a ta nowa to obiela mieszańcowa 'The bride' to spodziewam się jedynie obfitszego kwitnienia, bez kłopotów  adaptacyjnych.

Orszelina olcholistna przetrwała już parę zim i nawet jeśli trochę przemarznie, odradza się wspaniale. Są białe, są różowe. To jest różowa z rabaty skalistej, ale z roku 2018. W bieżącym ma jedynie pięknie rozkrzewione i ulistnione pędy. Kwiaty uszkodził mróz na wiosnę.



Białe są na skarpie, ale jakoś nie mogę odnaleźć zdjęć.

Trzmielina oskrzydlona tutaj jeszcze nie rosła. Rośnie wspaniale w warszawskim ogrodzie, gdzie jak wiele razy pisałam warunki ogrodowe są wyjątkowo trudne. Jest jednak pewne ale - mokro może być, ale bez zalewania. Mam takie miejsce nad trzecim suchym strumieniem, może się uda.

A na Młocinach to ona wygląda tak





To wyjątkowo bezproblemowy krzew. Nie wymaga cięcia. Nie choruje. U mnie mszyce żerujące na pobliskich kalinach, ją omijają z daleka. 

Taki gorejący krzew w Borkowie byłby dobrym dodatkiem.
No to jutro nie jadę do Borkowa ;-) Czekam na krzewy....