Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suchy strumień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suchy strumień. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Praca w kamieniołomie w 30 stopniowym upale !


No tak :-(

Kiepskie planowanie. Zaplanowałam na weekend remont tzw. suchego strumienia. Jednego z trzech. Niestety zarósł tak paskudnie pomimo maty, że nie było innego wyjścia jak usunąć wszystkie głazy - ok. 100 sztuk - i wszystkie kamienie wypełniające typu kliniec, otoczaki dla ozdoby, wymienić matę na nową po wyczyszczeniu podłoża i ułożyć głazy ponownie.

Prosta robota tylko jednak nie przy upale. Ja jednak jestem z tych, co choćby żabami z nieba padało, dokończę dzieła raz zaczętego.

Strumień jak nowy.



Wieczorem wieczorne zachwyty



W bardzo dobrym towarzystwie. Paddington od blisko 50 lat jest mi nieodłącznym towarzyszem. Nie znam lepszego ;-)  Dołączył do mnie jeszcze w latach 70-tych tamtego wieku, podczas mojej pierwszej wizyty w Londynie. Kapelusz ma, tylko za gorąco dzisiaj ;-)


A rano zanim słońce i żar wygoniły mnie do domu jeszcze parę zachwytow kolorami




Werbena zaraz zakwitnie, a jesion żółty bo to All Gold ;-)


Jestem w domu i mogę odpoczywać. Nie wisi nade mną obowiązek drugiego ogrodu, nie muszę jechać podlewać, syn zadba.

Wspaniały podział obowiązków ogrodowych.

 

sobota, 20 sierpnia 2016

Suchy strumień - ad nauseam ;-)

Czyli do znudzenia! 

No bo ile można pisać o suchych strumieniach? No można, jeśli się tak ciężko walczy o ich przetrwanie. Walka zakończona, wszystkie trzy strumienie wyczyszczone i zbudowane na nowo. 

Ale żeby zacząć ciekawiej, najpierw zdjęcie moich eksperymentalnych działań w zakresie pt. 'kamień nad stawem'. Od dwóch dni studiowałam najrozmaitsze projekty i realizacje kamiennych nadbrzeży stawów i oczek wodnych w poszukiwaniu właściwych inspiracji. Mój staw to taki przecież w pełni naturalny, łąkowy staw. Obawiałam się, że wprowadzając te kamienne 'ramki', mogę tę naturalność naruszyć. 

No ale pierwsze próby są i wygląda to tak


To nie jest dobra pora na takie prace. Jest za dużo roślin niekoniecznie pożądanych, poza tym to jest jedynie przymiarka, będę nad tym pracować.




No i zrobiłam tylko prawą stronę stawu, reszta przy następnej wizycie. A tak to wygląda od strony mostka


Poprawiłam też zejście do stawu od strony mostka, ale tu też jeszcze sporo do zrobienia.


No a strumień? No prawie gotowy, prawie, bo zabrakło maty na ostatni odcinek. Ale to już tylko coś około 120 cm, więc niewiele pracy.


A kamień czeka, tylko znacznie go już mniej



Dodam tylko, że kiedy wróciłam do samochodu termometr wskazywał 35 stopni. Na szczęście miałam mój niebieski kapelusz do ochrony głowy i jakoś nadal żyję.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Ognisko i wiejska rabatka

Ognisko może być po prostu miejscem, gdzie ładnie płonie drewno, ale może też być miejscem, które wygląda ciekawie, nawet gdy ogień nie płonie. A że w planach były kolejne długie wieczory przy ognisku, nie zwlekając zaraz po przyjeździe chwyciłam za łopatę. Parę godzin później moje ognisko wyglądało tak


Na obrzeżu jest łupek szarogłazowy. To mój ulubiony rodzaj kamienia, zaraz po otoczakach i kamieniach polnych. Ogniskowy grill uzupełnia stanowisko gotowe do wieczornych przyjemności ;-)


No i te wieczorne przyjemności









Ale zanim nadszedł czas na wpatrywanie się w ogień i zapadający zmrok trzeba było 'wyrąbać' darń i przygotować miejsce pod nowe rośliny. Działkowiczka z Młocin obdarowała mnie kilkoma ;-) roślinkami. Tu jeszcze stoją na działce na Młocinach.


Udało się dotransportować je do Borkowa i po walce z darnią i zbitą, torfiastą ziemią powstała wiejska rabatka. Słoneczniczki już były, teraz poza Kosmosem, czyli Warszawianką (moja ulubiona nazwa z dzieciństwa) rosną tu białe floksy, Zawilec japoński, biała Liatra kłosowa i chyba Liriope, ale tego akurat pewna nie jestem.


Potem stwierdziłam, że w tym towarzystwie powinien być ulik, zrobiłam też brzozowy płotek pod pokładające się Słoneczniczki, ale nie jestem nim do końca zachwycona ;-) 


Rabatka będzie poszerzana w stronę słoneczniczków i dalej aż do jaśminowców, ale to wymaga czasu i sporo sił. Zostawiam to na inny dzień. Czeka mnie jeszcze przeróbka drugiego suchego strumienia.


Czyszczenie  strumienia to już praca zaplanowana po śniadaniu kolejnego dnia. Śniadanie przygotowane na zestawie obozowym od syna. Niezwykle poręczny i wszechstronny sprzęt. Kawa i jajecznica na kiełbasie w szczerym polu z widokiem na zimne ognisko


A tu widok na ów strumień :-(  Kamienie już usunięte, teraz pozostaje wyrwać matę kompletnie zarośniętą trawskiem. Myślę, że to zdjęcie pokazuje skalę trudności pracy w tych pięknych okolicznościach przyrody.


Mata agro na wpół zgniła i szczelnie zarośnięta trawą usunięta, zastąpiona czarną matą z zielonymi paskami, kamienie wróciły na miejsce. 



Mam nadzieję, że zmiana maty i regularne czyszczenie strumieni pozwoli na utrzymanie takiego stanu rzeczy. Pierwszy strumień, ten wyczyszczony kilka tygodni wcześniej wygląda bez zmian. Na jak długo?


Pozostał jeszcze jeden strumień, ostatni z trzech które zbudowałam do odprowadzania nadmiaru wody, tak by nie zalewała terenu wokół stawu. W czwartek przywożą mi kolejną partię łupka szarogłazowego i trzeci strumień, ten zarośnięty najgorzej, ma wrócić do dawnej urody.

Na pocieszenie przynajmniej staw niczym niepożądanym nie zarasta, lilie kwitną, pałki szumią, wodna idylla żab i jaszczurek. A nad głową jak zwykle latają w kluczach żurawie. 15 sierpnia wolę na niebie taki widok, niż nawet najpiękniejsze pokazy samolotowe


Trzy dni minęły jak sen, czas na powrót do cywilizacji. Obóz opustoszał, poczeka.