Dziś kolejny dzień organizowania wiejskiego domostwa. Wczoraj kursowałam po stolicy, a to po odbiór lampy solarnej, a to butle gazem napełnić, a to regał kupić, materiał na poduszki, dywanik.....
Do tego wieczorem przyszło potwierdzenie, że stolarz wysłał skrzynie i będą w piątek rano.
Zatem dzisiaj pobudka wczesnym świtem, tak by na 8.00 być w Borkowie. Nie zdążyłam - o 7.00 skrzynie były już na poczcie w Kołbieli, a kurier nie mógł czekać, więc zostawił skrzynie do odbioru na poczcie. No tylko to nie są skrzynki na jabłka! Rozmaite próby umieszczenia jednej ze skrzyń w moim fordzie skończyły się porażką. Pracownik poczty bez problemu zgodził się wysłać skrzynie transportem pocztowym i już po godzinie pojawił się samochód Poczty Polskiej. Pojawił się i utknął w błocie :-(
Niestety po ostatnich ulewach wszystko stoi w wodzie. Deski, łopata, trochę szarpaniny i samochód wydobyty, a skrzynie przy pomocy pracownika Poczty ubranego w moje wodery dotarły do domku.
Oto one!
Oto one!
Wspaniałe do schowania dziesiątków rzeczy, super do siedzenia, tylko poduszki muszę uszyć. Wczoraj już nie dałam rady, a materiał brązowy z wzorem samodziału będzie super pasował.
Zmontowałam regalik do powstającej części kuchennej
Początkowo myślałam o kupnie klasycznych szafek kuchennych, ale doszłam do wniosku, że zakłócą styl wiejskiej chaty ;-)
A potem sadziłam rośliny, które z rozpędu kupiłam wczoraj po drodze.
To Kalina wawrzynowata, Viburnum tinus 'Eve Price'. To spora rzadkość, kwitnie zimą, o ile ja przetrzyma. Kupiłam ją za grosze, więc najwyżej nacieszę się nią jeden rok.
Ten gagatek raczej nie przepadnie ;-) Trzeba mieć odwagę by sadzić rdest, ale ja posadziłam go pod płotem, bo taki widok jak na zdjęciu zapożyczonym z netu, mogę mieć ;-))))
Złe wieści są natomiast takie, że Borków jest prawie pod wodą.
Na szczęście tylko przednia część, domek stoi na suchym i stoi wysoko, więc nic mu nie grozi.
Kiedyś, jak woda opadnie czeka mnie straszna praca. Wyczyszczenie ścieżek, stawu, bo ten ostatni czyszczę na okrągło, ale za dużo roślin stale teraz gnije pod wodą.
A po powrocie do domu odebrałam kolejny element wyposażenia domku
Do mocowania okiennic, by wiatr nimi nie tłukł, jak są otwarte. Lubię takie detale.
Od jutra powrót do pracy po niemal 10 dniach przerwy. I tak dopiero w lipcu i sierpniu naprawdę nacieszę się na dłużej moim wiejskim domostwem. Oczywiście będę w maju i czerwcu jeździć do Borkowa, ale co najwyżej na 2 dni w tygodniu. A w środę powinnam mieć przesyłkę z masą roślin na skarpę. Tam mogę coś robić. Woda skarpy nie zalewa.
