czwartek, 20 czerwca 2019

Widokowy spacer po Borkowie


Tylko spacer, bo dzień świąteczny, bez pracy zatem. 

Wzięłam aparat i poszłam sobie popatrzeć, uwiecznić te chwile, kiedy światło pokazuje nowe obrazy, a te tworzone przez naturę po prostu odbierają mowę z zachwytu. 

Był piękny dzień :-)

Zapraszam na przechadzkę!



































Mam nadzieję, że spacer się udał :-)


środa, 12 czerwca 2019

Podlewam


Nie mam wyboru. 

Podlewam. 

Nie zmarnuję roślin, tych nowo posadzonych, ale i inne byliny też marnie jednak. No to kolejna wizyta w Borkowie i biegam z wiaderkami. Tak, tak! Żadne kropelkowe, żadne z węża, ekologicznie wodą ze stawu. Przy normalnej pogodzie nie ma potrzeby podlewać, ale ostatnie dni z normalnością nic wspólnego nie mają.

Póki co wygrywam z pogodą, i ogrodowo, i fizycznie. Fizycznie to ja mam trening 7 lat w Nigerii, wiem jak trzeba zmienić tryb życia, kiedy temperatury bliżej 40 stopni, jak dzisiaj. Termometr u mnie pokazał o godzinie 13.30 jedynie 38 stopni!  

W sumie to ja bardzo lubię takie warunki do przetrwania, uruchamia to moje niespożyte pokłady inwencji i daje satysfakcję, że jednak znowu górą! :-)

Kilka obserwacji z Borkowa dzisiaj.

Brama. Ta sama co zawsze, tylko obrośnięta nawłocią, a za bramą zamiast łąki jednak mieszanka kolorów i bardziej ogrodowo.




A to już widok w drugą stronę od bramy. Mam na co patrzeć!

 
 Ścieżki. Kamieniste wśród traw, prawie nie zarastają, jak kiedyś, ale to efekt regularnego odchwaszczania, wyrywania jak tylko coś wyrośnie.


A ile kolorów!


Smotrawa. Daje radę. To zdjęcie o 13.00. Za godzinę graby dadzą jej pełny cień.


Rutewka żółta. Co za zapach! Mam jedną, będę miała ich mnóstwo, bo są cudne!


Jesion. Jeden z trzech. Ten przetrwał i chyba ma zamiar zostać.  To odmiana All Gold, ale pochodzi ze szkółki, gdzie absolutnie nic się nie zgadza.


Rabata na skarpie.  No chyba najtrudniejsza, sporo strat, efekty mizerne, dzisiaj troszkę lepieja nachyłki śliczniutkie.



Wizyta na parę godzin. Raczej dla pracy, niż dla przyjemności, ale kiedy patrzę na zdjęcia, to mam satysfakcję.

 
 

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Ogród dzisiaj?


W ten skwar?

No tak. Jak ktoś posadził w piątek rośliny, w weekend pracował, to w poniedziałek gna, by je podlać ;-) Z duszą na ramieniu co zastanie przy tej pogodzie. 

Zastałam właściwie to co zostawiłam w piątek. Nowo posadzone bez zmian i to uważam za sukces. Jednak wlałam im mnóstwo wody w dołki przy sadzeniu, ziemia u mnie wiadomo, ciężka i wilgotna z natury, do tego w sobotę trochę popadało.

No to podlałam znowu, trochę porządkowałam staw i niestety rozsądek nakazał powrót do domu. Jak zobaczyłam 36 stopni na termometrze, uznałam, że jednak nie będę wariować ;-)

Kilka zdjęć z dzisiaj, chociaż nihil novi sub Jovem ;-)

Kolory pod gankiem




  
Nowe kwiaty


Bodziszek z wielkiej paczki ogrodowej od Basi. Cudny jest!


Chaber górski. Jeden z wielu, ale szybko przekwitają

 
 Drzewa i krzewy po paru latach






Rabatki na dzisiaj







I staw na koniec. Sam widok daje ochłodę ;-)




Na pogodę narzekać nie zamierzam, bo to strata czasu. Napiszę jedynie, że nie wiem, jak jeszcze żyję ;-)))