poniedziałek, 10 czerwca 2019

Ogród dzisiaj?


W ten skwar?

No tak. Jak ktoś posadził w piątek rośliny, w weekend pracował, to w poniedziałek gna, by je podlać ;-) Z duszą na ramieniu co zastanie przy tej pogodzie. 

Zastałam właściwie to co zostawiłam w piątek. Nowo posadzone bez zmian i to uważam za sukces. Jednak wlałam im mnóstwo wody w dołki przy sadzeniu, ziemia u mnie wiadomo, ciężka i wilgotna z natury, do tego w sobotę trochę popadało.

No to podlałam znowu, trochę porządkowałam staw i niestety rozsądek nakazał powrót do domu. Jak zobaczyłam 36 stopni na termometrze, uznałam, że jednak nie będę wariować ;-)

Kilka zdjęć z dzisiaj, chociaż nihil novi sub Jovem ;-)

Kolory pod gankiem




  
Nowe kwiaty


Bodziszek z wielkiej paczki ogrodowej od Basi. Cudny jest!


Chaber górski. Jeden z wielu, ale szybko przekwitają

 
 Drzewa i krzewy po paru latach






Rabatki na dzisiaj







I staw na koniec. Sam widok daje ochłodę ;-)




Na pogodę narzekać nie zamierzam, bo to strata czasu. Napiszę jedynie, że nie wiem, jak jeszcze żyję ;-)))

 

piątek, 7 czerwca 2019

Tojeści, trojeści, oman i cała reszta ;-)


Posadziłam!

Ale najpierw jeszcze kilka zdjęć tego co już było ;-)

Leżanka pod dębami pięknie czerwieniejącymi w słońcu. Bo to dęby czerwone.


Łąkowe paski coraz bardziej niebieskie, sadziec konopiasty też rośnie.Wybrał sobie wspaniałe miejsce przy ścieżce.



Wśród głazów wiązówka błotna 'Variegata', stąd taka żółta, obok bodziszek czerwony 'Vision pink'


Tu cała masa wszystkiego, bo w tle wilczomlecz pstry 'Lacey', a przed nim bodziszek wielkokwiatowy i rudbekia od Basi. Bodziszek ma pąki!



Irysy syberyjskie




Ten to 'Butter and Sugar'


A tu co zastałam: w koszu na tarasie leżały zasuszone owoce tykwy. Znalazłam je w trawniku z takimi dekoracjami ;-) Jakieś ptaszysko wyjadło z nich ziarenka. Ptaków u mnie mnóstwo, bo staw, bo trawy, bo sezon, bociany latały mi nad głową, ale nie miałam czasu na zdjęcia, bo w pudłach czekały rośliny.


Zaczęłam od smotrawy okazałej. Na razie trochę śmiesznie wygląda taka mała, ale jak się gigant rozrośnie, dorówna grabom.


A potem obsadzałam rabatę skalistą. Sadziłam pół dnia, a i tak jeszcze sporo miejsca zostało do zapełnienia.


Tu przed nawłocią jest orszelina olcholistna, która jednak dała radę odżyć po przemarznięciu. Teraz ma towarzystwo tojeści orszelinowej, tzw. gęsich szyjek,  bo ma niezwykle ciekawe kwiaty. Czy je zobaczę?



Omany w liczbie 3 posadziłam z tyłu rabaty. Wiadomo to także jak smotrawa gigant wśród bylin, dorasta do 2 metrów. Te zielone liście przed głazami to on. Na tę chwilę ok 40 cm. Przed nim 3 tojeści orzęsione. Rosną już na rabacie przy bramie, bardzo je polubiłam za kolor, za łatwość w rozroście.



Tu oman w towarzystwie rudbekii nagiej i choiny kanadyjskiej. Choina rośnie od 2017 roku, ale nie chciała się przyjąć na pierwszym stanowisku, teraz przesadzona rok temu powoli zaczęła rosnąć. Trawy to oczywiście sama natura, a ja nadal ich nie rozróżniam :-(


2 rutewki 'Black stockings'. Nowa odmiana o czarnych łodygach. Dałam im sporo miejsca, bo rozrastają się do 60 cm. Zobaczymy ;-)


Przegorzan banatyński obok firletki omszonej od Basi. Widać też kawałek rutewki żółtej.


Tu rutewka w całej okazałości. Posadziłam też trędownika bulwiastego i białą trojeść krwistą, ale nie ma ich na zdjęciach. Jakoś mi umknęły.Powinien być też krwawnik ' Summer pastels' w liczbie dwóch, ale też nie zrobiłam im portretu. Ich nazwa stąd, że kwiaty są różnokolorowe, pastelowe.


Lilie wodne. Żółta i biała. Poczekam ;-)


Posadziłam jeszcze 3 języczki w cieniu obok paproci, ale zdjęcia już nie zrobiłam. Jakoś sił mi zabrakło ;-)

Teraz bardzo bym życzyła sobie deszczu, ale specjalnie na to nie liczę. Wszystko dostało mnóstwo wody, do poniedziałku w tej mojej ciężkiej glebie dotrwa bez problemu. To znaczy taką mam nadzieję.


wtorek, 4 czerwca 2019

Upalnie :-)


Dwa dni w tym upale przy ciężkiej ogrodowej pracy?

No cóż, nikt mi nie kazał, sama chciałam.

Paprocie posadzone, a dostałam ze 20 sadzonek. Staw czysty jak łza, bo czeka na 3 kolejne lilie wodne. I nowy mebel ogrodowy gotowy. A jeszcze podkoszone w trudnych miejscach, porządek jest, tylko ja ledwie żyję, ale żyję ;-)

Zacznę od bociana przewodnika. Jechałam leśną drogą, kiedy przed samochodem pojawił się pięknie lecący bocian. Zdjęcie nie jest może zbyt wyraźne, ale żadnych samochodowych kamerek nie używam, a prowadzenie samochodu i jednoczesne robienie zdjęć łatwe nie jest ;-) Na szczęście droga była kompletnie pusta. Prowadził mnie tak spory kawałek drogi, potem zniknął wśród drzew.


Prace w Borkowie zaczęłam od stawu, bo wiedziałam, że to będzie kilka godzin czyszczenia, tzn. wyrywania rogatka, nadmiaru pałek. Wszystko to razem z osiadłymi na tym starymi glonami. Nowych glonów na szczęście brak. BluKlar działa! Staw gotowy na przyjęcie nowych lilii


Jeszcze w wiaderku na tarasie niestety, ale okazy cudne. Białe i żółte. Dostawca jak zwykle nie zawiódł - okazy piękne, już kwitną!


A ta pierwsza, też z tego sklepu, też już kwitnie. Jest niezniszczalna. Ubiegłoroczne upały przetrwała w kałuży, dosłownie, bo staw niemal wysechł.


Potem sadziłam paprocie. Sąsiadka ogrodniczka o rękach do roślin stworzonych ma takie bogactwo ogrodowe, że ciągle coś dla mnie kopie. Dostałam wielkie wiadro paproci. Posadziłam je w jedynym cienistym miejscu, za brzozami.


Mam tu zamiar stworzyć taki trochę zaroślowy zakątek. Wreszcie mam cieniste miejsce w Borkowie!

Wieczór spędziłam z piłą i wiertarką ;-) tworząc z pozostałości drewna od płotu kompostownika taką leżankę ;-) Stoi sobie pod dębami i choć to zwykłe dechy jest całkiem wygodna.


A Borków kwitnie. Irys syberyjski 'Kundel' ;-) Jak to kundle, cudny jest!


Nazwy tego nie znam, bo to też dar, od działkowiczki dla odmiany.   Był chyba jeden, teraz pąków bez liku, są tu też paprocie, chociaż to słoneczne miejsce. Same wyrosły.






No i będą kolejne roślinki w Borkowie ;-) Rutewki i krwawniki


Smotrawa okazała


Przegorzan banatyński i rutewka żółta. Tamta nazywa się 'Black Stockings'


Czekam jeszcze na jedną dostawę i chyba w piątek dopiero kolejne wielkie sadzenia. Ale z bylinami to już w tym roku koniec!

Teraz trochę krzewów muszę posadzić.

Udane dwa dni, chociaż po paru godzinach w  stawie, bolą mnie wszystkie kości i to jest ból paskudny. Chyba starość i reumatyzm, rodzinna choroba. Ale za to staw czysty!