Nadążyć za naturą?
Bardzo szekspirowskie pytanie ;-)
Żartuję, bo tydzień temu spodziewałam się wody wszędzie, a była w normie, w piątek po w sumie nie takich znowu ulewach zastałam Borków pod wodą. Może tylko tam, gdzie woda zawsze się pojawia, ale jej poziom naprawdę mnie zaskoczył.
Oto mój 'wodowskaz'
Ten głaz zwykle jest w całości nad wodą. To oczywiście nie ma żadnego znaczenia, bo mój system wodny - kanały odpływowe - świetnie się sprawdza, a staw ma się tylko lepiej, co widać po liliach.
Tak jak się spodziewałam, woda opadła już po jednym dniu, a ja skubałam moje ścieżki z chwastów ;-) Nikt jeszcze niestety nie wynalazł skuteczniejszej metody na zarastające kamieniste ścieżki, niż własne palce. Toksycznej chemii nie używam, a bajki o occie niech zostaną wśród bajek ;-)
Ta czarna folia to moja nowa metoda na chwasty. Wymieniam podkład pod kamieniami i jak na razie działa.
Próbowałam rozpalić ognisko, ale wszystko tak mokre, że się poddałam.
Cudna jest !
Przegorzan będzie kwitł, co cieszy mnie niepomiernie, bo wszelkie próby hodowania go na Młocinach kończyły się niczym.
A to jest niezmiennie mój ulubiony widok na pożegnanie.
Dobrze że znowu będę za kilka dni, na kilka dni.