piątek, 11 maja 2018

Jak pełnia lata


Borkowe łąki w pełnym rozkwicie, trawy jeszcze nie zasychają, wszystko wygląda świeżo i kolorowo, pomimo upału i suszy.





Moje rośliny też wszystkie wspaniale rosną, a kwitnienie tawuł van Houtte'a po prostu zachwyca




Na rabatach nowości ;-)

Przywiozłam kolejne orszeliny olcholistne, bo świetnie sprawdziły się te pierwsze. Tawuły dla odmiany 'Little princess', razem poszły na rabatę z głazami.





A że jak mówi mój syn, to rabata w budowie, to jeszcze trochę potrwa, zanim będzie tu jako tako ;-)

Pod domkiem nowa rodgersja. Na Młocinach mam kasztanowcolistną, teraz mam pierzastą.



Rodgersje to rośliny do cienia i na wilgotne miejsca. Tu słońce jest tylko rano, kiedy jeszcze nie jest zbyt palące. Powinna dać radę. Póki co króluje tu bodziszek,  rozrasta się rudbekia, obiela coraz ładniejsza i ta środkowa nadal kwitnie.


Najwięcej zmian na rabacie przy bramie



Gailardia przy liliowcach, dalej perovskie 'Blue Spire' przy chabrach górskich, a na końcu floksy wiechowate 'Laura".
Jak się to wszystko rozrośnie powinno być ciekawie ;-)

Poza tym tak jak zaraz po wykopaniu ta rabata wydawała się 'inwazją' w łąkę, teraz mam wrażenie pięknie się z nią łączy. A jak jeszcze to wszystko zakwitnie. OMG! Tylko czy się uda?

Jest też akcent z rodzaju grozy - gniazdo os, podobne do tego, które miałam na Młocinach. Osy zasiedliły nowy szalecik! No ale są teraz na szczęście super preparaty, tzw. gaśnice na osy i w parę minut gniazdo jest martwe. To nieco smutne, ale też osy nie dały mi wyboru.

Po ugryzieniach na Młocinach były zastrzyki i sporo strachu, a noga trzy razy większa. Nie mogłam powtórzyć tych doświadczeń.


Dęby zdrowe i rosną, ale już tylko 3. Czwarty usechł niestety, nie wiem całkiem z jakiego powodu.


Piękne dwa dni i nawet nie takie 'mordercze' ;-)


piątek, 4 maja 2018

Święto pracy ;-)


Jak święto pracy, to do pracy najlepszy czas ;-)

Oj, chyba przesadziłam tym razem. Trzy dni tej polnej orki to jednak dawka za mocna. Dzisiaj już w domu, bo jakbym została dłużej, to nie wiem czym by się to skończyło. Pewnie bym padła, jak te koniki na trasie do Morskiego Oka :-(

Dzisiaj najpierw idę do Arkadii kupić sobie coś ładnego - taka nagroda za ciężką pracę - potem pojadę skosić trawniczek na Młocinach i podlać ogródeczek, bo o deszczu nie ma co nawet marzyć.

A w wolnych chwilach popatrzę na te moje wiejskie zieloności.

Świerk biały kanadyjski pokazał takie cuda! Martwi mnie ta pajęczynka, bo to może być jakiś szkodnik.



Obiela zakwitła. Jednym kwiatkiem, ale to jej pierwszy rok, więc spokojnie poczekam na więcej.


Floks szydlasty poprzerastany skrzypem. Nie ma na niego lekarstwa. Korzenie ma tak długie, że żadne wyrywanie nie pomoże. I tak odrośnie.


Lepiej, ale nadal sporo miejsca na dalsze rośliny.


Kórnikom zostawiłam lokalne kwiatki do towarzystwa. Tu niczego nie dosadzę, bo wiem jak te berberysy się rozrastają. Mam na Młocinach.


Jesiony!


5 jałowców - 2 Glauca, Meyeri, Blue chip, Old gold, Trzmielina płożąca Sunspot, Kosodrzewina Mugo posadzone! Drobiazgi z Młocin - dąbrówka rozłogowa, gajowiec żółty, trzykrotka wirginijska rosną. Teraz czas na krzewy liściaste. Na pewno będzie tawuła Douglasa, będą też bodziszki - myślę o czerwonym i wiele innych, bo tu nadal sporo wielkie dziury.


Staw podlany preparatem BluKlar. Stosowany w ubiegłym roku, teraz dawki przypominające. Biologiczny preparat zawierający bakterie żywiące się mułem i wydzielające tlen. Glonów ani śladu, woda przejrzysta.



Kuklik zwisły. Rok temu był tylko w nielicznych miejscach, w tym roku łaki go pełne. Jest śliczny.




Ścieżki bez chwastów, widoczki śliczne, no pełnia szczęścia :-)






Grillowanie też było ;-)


środa, 25 kwietnia 2018

Rocznica i kamienie


Dokładnie rok temu stanął mój drewniaczek. Wspaniale się spisuje, to był dobry wybór, bo jakość drewna, stabilność konstrukcji, ogólny wygląd, wszystko po roku nadal doskonałe. Uczciłam rocznicę - jak to ja ;-) - ciężką harówką w moim kamieniołomie, czyli składzie kamienia dostarczonego w zimie.

Kamieniołomu już nie ma, jest za to ścieżka do szaletu i nowa rabata z kamieniem. Obie w fazie wstępnej, dalsze prace oczywiście będą, ale najgorsze za mną ;-)






Chwilowo rosną tu jedynie chabry górskie, które kupione w liczbie 4 sztuk w ubiegłym roku, w tym dały cudne rozłogi i mam ich sporo. 


W tle rabaty rosną graby, po bokach derenie z patyczków.


Tu je widać lepiej.


A poza tym wbrew moim nie wiadomo dlaczego pesymistycznym nastrojom wszystko jednak rośnie.

Jesiony! Little things - You were right!


Obiela ma pąki


Bez odbił po przesadzeniu


Biały kanadyjski w pąkach


Berberysy Kórnik coraz większe


A poza tym łąka w kaczeńcach


Staw bez glonów



Kaliny cudne


Klon też :-)


Piękna rocznica wśród kochanych roślin, ale bez noclegu tym razem w ukochanym domku. Za zimno, mokro, burzowo, poza tym jutro sprawy domowe i nie tylko.

Jeszcze sobie pomieszkam w lecie.


sobota, 21 kwietnia 2018

Mnóstwo pracy, efektów brak ;-)


Sześć godzin pracy, kilkanaście krzewów posadzonych, ale zbyt wiele nie widać ;-) 
Widoczki oczywiście cudne, a kiedyś było tu szczere pole, więc i kiedyś będzie tu pewnie las roślin i drzew.



Kaczeńce kwitną


No i te moje mizerne rabatki. Tu powinna być biało kwitnąca obiela, ale jak widać są jedynie patyki z listkami. Marnie rośnie. 


Tu natomiast usychają jesiony, a nowo posadzone krzewy ledwie widoczne



Co tu rośnie, lepiej widać na tarasie jeszcze w Warszawie ;-)



Brzoza karłowa, Betula nana. To krzew i dorasta do ok. 1,5 metra


Kalina koralowa nanum. Ma być kula o wysokości ok. 50 cm z liśćmi czerwieniejącymi na jesieni.


Kalina wonna 'December dwarf'. Ma kwitnąć zimą ;-) ale jest super mrozoodporna podobno.


I sierotka Dziurawiec Kalma Gemo. Ogrodowa rzadkość co ma pięknie kwitnąć. Na razie wygląda marniutko, ale ma potencjał ;-)




Są jeszcze czerwone wierzby Flame, kilka Kalin koralowych. Gdyby to wszystko rozrosło się i rozkwitło, pewnie byłoby ładnie. Ale wiem, że u mnie to loteria. 

Rośliny rosną tu różnie. Wczoraj wurzucilam niestety Cyprysnika błotnego. Padł, ale biorąc pod uwagę jakość sadzonki, to nic dziwnego.

No i stąd moje rozterki ;-)