czwartek, 11 lipca 2019

Wariacje z wiankiem ;-)


Nie w znaczeniu potocznym ;-)

Tylko cytując za słownikiem PWN:  "w kombinatoryce: dowolny ciąg utworzony z elementów danego zbioru"

Czyli seria zdjęć z wiankiem w roli głównej. A wianek to taka odskocznia od pielenia, ścinania, porządkowania, grabienia.....




Nowy dodatek do posiadłości ;-)


Staroć z angielskich aukcji, w dawnej rzeczywistości kominkowa węglarka.


Rośliny bez zmian, wegetacja stoi w miejscu, nawet trawa nie rośnie, ale ta co urosła nadal jest, bo koszę wybiórczo.


Smotrawa bez zmian


Pod płotem coraz bardziej kolorowo


Piętrowa rudbekia. Jedyna u mnie taka niesamowita!


A to zagadka - co tak kwitnie w  Borkowie?


I znowu piękny dzień, pogoda idealna do pracy w ogrodzie i dla roślin i gdyby nie wyciek oleju z kosiarki na koniec dnia ....

Jutro serwis :-(

niedziela, 7 lipca 2019

Borkowe ptactwo ;-)


Zanim o ptakach, najpierw muszę zachwycić się pogodą. Ostatnio przez te upały byłam bliska jakiejś depresji, albo co, chociaż ja raczej nie miewam takich problemów. Jestem bardzo silnym przypadkiem ludzkim i nawet jak świat się wali wokół, ja zaraz szukam rozwiązań. Ale ten upał i spalony ogródeczek na Młocinach, to było niemal za dużo. Na szczęście świat znowu jest normalny,  deszcz pada, a temperatury powietrza sa takie, jakie powinny być w tym kraju. 

Na Młociny jeszcze nie pojechałam, czekam aż deszcze zregenerują ogródeczek, pewnie jutro pojadę robić porządki. Dzisiaj chociaż to niedziela ja nie w pracy, bo mamy wakacje! Studenci zdali egzaminy, obronili dyplomy i też pojechali na wakacje. Do września spokój, a ja hyc do Borkowa, bo mam nowe ozdoby. Ptaki kolejne mam!

No to są:


Obok koguta po prawej kwitnie trojeść krwista, ale że to 'Ice ballet' to jest biała. Podobnie jak trojeść bulwiasta ma ładne zielone łodygi. Muszę dosadzić, bo kwiaty wyglądają lepiej, jak jest ich sporo w grupie.


Kaczuszki nad stawem.


Jest jeszcze kura rdzawa, ale to na tarasie w domu. 

A rabaty kipią kolorami. Bakabana rzeczywiście kwitnie bez przerwy i ma paków na chyba jeszcze z miesiąc ;-)


Centralnie wiecheć jesionowy 'All gold' , a krwawnica to już samosiejka. Z trzech jesionów został tylko jeden, ale chyba lepiej, bo jak zwykle za blisko je posadziłam, byłoby kiepsko.


Indor towarzyszy kaczuszkom i jakoś go polubiłam ;-) Na początku nie za bardzo mi się podobał, bo nie rdzawy, tylko pomalowany.


Rodgersja tutaj - w przeciwieństwie do ogródeczka na Młocinach - bez problemu przetrwała upały, a teraz pięknie się przebarwia.


Muszę wywalić ten niebieski parasol. Nie pasuje ;-)


Omany w pąkach


Gęsie szyje dołączają do borkowego ptactwa ;-)


Róże błotne



 A pod płotem prawie porządek


Jeśli jeszcze jutro ogródeczek nie zawiedzie, będę znowu cała happy. No i mam tyle wolnego czasu, że wszystko teraz ogarnę. Do tego lipiec do końca zapowiada się normalnie chłodny. No są powody do zadowolenia!

środa, 3 lipca 2019

Zielony Borków!


Ależ mnie zaskoczył widok moich wiejskich włości :-)

Byłam we wtorek tydzień temu, potem była wściekle upalna środa, podobny piątek, itd. Spodziewałam się, że podobnie jak jest na Młocinach, i tu zobaczę pogrom natury. A tu taka niespodzianka!

Zielono, wszystkie rośliny - stare i nowe - wyglądają wspaniale, kwitną albo pączkują, nawet trawa zielona. Woda w strudze rozlana, w stawie poziom wyższy niż tydzień temu. Jednak lokalizacja mojej działki najniżej w okolicy teraz daje efekty. Wody gruntowe są u mnie:-)

No to ta zieleń. Jutro dopiszę coś jeszcze, ale teraz po 9 godzinach pielenia mogę jedynie wkleić zdjęcia. Padam, ale jestem taka szczęśliwa, że chociaż ten mój kawałek świata nie zawiódł ;-)  

















 

wtorek, 25 czerwca 2019

Nowa zabawka ogrodowa ;-)


Jakby ktoś wywnioskował z tytułu, że będzie to np. huśtawka albo dmuchany basenik niebieskie cudo ;-))))) to od razu prostuję. Moje zabawki  ogrodowe to kosa spalinowa, piła łańcuchowa, a teraz dołączyła do tej godnej rodziny STIHL kosiarka spalinowa.


Niestety moja współpraca z lokalnym rolnikiem się wyczerpała, a raczej ja się wyczerpałam nerwowo, czekając czy stawi się do pracy, w jakim stanie i na koniec jaki będzie efekt tej jego pracy.

Kosztowało mnie to zbyt dużo stresu, nie wspominając o kosztach właśnie. No cóż, kazał Pan, zrobił sam, jak w polskim przysłowiu. 1200 metrów w tej pogodzie to nie żarty, ale maszyna jest jak bestia, gryzie równo ;-)

Co skoszone miało być jest skoszone, co posadzone rośnie!

Są 'gęsie szyje'! To kwiaty na tojeści orszelinowej.



Rabata z szarogłazem generalnie daje radę, choć zapewne w normalnej pogodzie byłoby chyba ciekawiej.


Oman ma pąk





Przy bramie bogactwo kwiecia. Liliowiec Bakabana kwitnie i chyba będzie - sądząc po pąkach - kwitł jeszcze długo.


Gailardie już drugi rok i rozrastaja się. Chyba jednak lubią te warunki.



Kompozycja ja i natura ;-)  Pęcherznica i rokitnik to ja, krwawnice i trawy to natura nad stawem.


Jest cudnie, ale czekam na jesień!