poniedziałek, 18 lutego 2019

Szukam Afryki w Borkowie ;-)


Afryka wróciła do mnie ostatnio za sprawą maila od młodego człowieka z Kalifornii. Natrafił na mojego bloga o nigeryjskich latach, dodał komentarze, napisał do mnie, zaczęliśmy wspominać... Ruszyła lawina obrazów dawno zapomnianych, przeżyć, ludzi, całej niezwykłości tamtych lat.

Jadąc do Borkowa dzisiaj w ten słoneczny ciepły dzień zastanawiałam się, czy te borkowe 'sawanny' ;-) jakoś tam podświadomie przypominają tamte przestrzenie





Żart oczywiście, ale cenię Borków za brak innego sąsiedztwa, trawiaste - dwukośne ;-) - łąki wokół, naturę w mało skażonej postaci.

Domek w słońcu


konewka na miejscu

  
staw nadal pod lodem



ale życie się jednak budzi. Wszystkie olsze w pąkach


małe kalinki aż kłują w oczy czerwienią


runianka pięknie się rozrasta


a smocze pastorały w kotkach


Mój Borków na teraz wspaniale wystarcza za nigeryjskie przestrzenie. Po latach wędrówek po świecie może nadal czasem tęsknię za tamtymi wrażeniami, ale jak już tu jestem, to wiem, że na wszystko jest w życiu właściwy czas. Tu i teraz mi dobrze.

 

poniedziałek, 11 lutego 2019

Przebieram nogami z niecierpliwości ;-))))


Te wiosenne i słoneczne godziny wpędziły mnie w nerwowy stan i już bym jechała pracować w Borkowie. Wiem, że to pogodowe zawirowania i zmyłki. Na wiosnę trzeba poczekać. Cierpliwie.

Cierpliwie?

No to akurat nie jest moja cecha. U mnie od zawsze było - co masz zrobić jutro, zrób dziś - tyle że akurat w przypadku prac ogrodowych to nie zawsze trafiona koncepcja.

No to siedzę przy komputerze i rozmaite zakupy robię ;-) by chociaż tak być bliżej Borkowa. Jeździć tam też nie za bardzo jest sens częściej niż 2 razy w miesiącu. Pewnie zrobię sobie Borkowe Walentynki w czwartek, jeśli tylko uda się wyjechać z oblężonej stolicy. Oblężonej z powodu szczytu na szczycie, alertów, ochrony, alarmów, etc.....

Dzisiaj przyjechał jeden z moich zakupów


Trochę bez sensu wygląda w mieszkaniu ;-)


W czwartek postawią koneweczkę na docelowym stanowisku w Borkowie.


Nie jestem tutaj wyjątkowo oryginalna, ale konewka w wiejskim ogrodzie musi być. Do tego ta ma nieco inny fason, a i solidna niemiecka robota. Sprzęt na pokolenia. Blacha jak na czołg, ale świetnie wyważona, w rękach leciutka.

Zamówiłam nowe meble na taras, bo te z poprzedniego roku jednak zbyt fajnie pasują w chacie wewnątrz.

Meble pokażę, jak już będą stały w Borkowie. Producent, a właściwie rzemieślnik ten sam, tylko model stołu inny.

A za oknem wiatr i deszcz ze śniegiem :-(


środa, 23 stycznia 2019

Staw skuty lodem

Słoneczne dni i od razu wraca ludzkiej istocie chęć do życia ;-)

Ostatnio wszelkie próby wizyty w Borkowie kończyły się na nieudanych mobilizacjach resztek chęci do życia i zostawałam przed ekranem kina domowego. 

Dzisiaj wreszcie po 3 tygodniach znowu porozmawiałam z bobrami. Nie żebym je od razu zobaczyła, ale ich obecność i świeże ślady zbyt widoczne, by wątpić w to, że nie śpią.

Staw pięknie zamarzł.


Suche strumienie pełne lodu.
 

Derenie wysokie, będzie sporo cięcia na wiosnę.


W kompostowniku prawie pusto


Rzeczka też częściowo pod lodem, a bobry strugają ;-)





Poza tym cisza i wszystko na szczęście na swoim miejscu.


 

czwartek, 3 stycznia 2019

Bobry w akcji


Teoretycznie powinny spać w jakichś żeremiach, ale jak widać na zdjęciach bobry nadal w natarciu.





Bóbr niby takie sympatyczne zwierzę, ale coraz bardziej się martwię o okolice mojej rzeczki. Jest niezwykle malownicza, to między innymi dla niej zdecydowałam się 5 lat temu kupić tu działkę. Bez drzew byłaby zupełnie inna. Na szczęście z moich obserwacji wynika, że bobry niektórych drzew nie ruszają. Ponoć jest dla nich za twarde. Oby tak było.



Staw i strumienie pod lodem




Wypalony napis zbladł, bobra prawie nie widać, pewnie czeka mnie nowy 'projekt tablica' ;-)


Nie jestem jednak pewna, czy znowu narysuję bobra ;-))))




poniedziałek, 31 grudnia 2018

Najpiękniejsze wspomnienie 2018

Borków zawsze jest jak sen ;-)

Żegnając ten rok wybrałam ten widok


Mój ukochany Borków! 

Mam moje ogrody i Wszystkim życzę takiej radości jak ta, kiedy pot zalewa oczy, kiedy boli wszystko od ciężkiej pracy w ziemi, ale oczy się śmieją, bo jakże przecież jest ładnie... no może nie do końca, ale przecież o to chodzi w ogrodach ;-)))

Cudnych ogrodów 2019!


 

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Zamiast Norwegii ;-)

Zabrakło mi determinacji i nigdzie nie jadę. 

No najwyżej do Borkowa, tak jak dzisiaj ;-)

Znalazłam fajne i niedrogie hotele, zarezerwowałam bilet na pociąg z Oslo do Bergen, wymyśliłam powrót przez Danię, ale jak już miałam kupić bilet na samolot do Oslo przestałam mieć ochotę na podróż. 

No starość mnie dopada chyba, bo w sumie to dzisiejsza wyprawa na wieś, jazda w śniegowym błotku, podziwianie księżycowego krajobrazu wzdłuż budowanej trasy do Lublina wystarczyły za dalsze wojaże. 

Do tego moje odludzie opanowane przez zwierzęta, ani śladu ludzkiej stopy na śniegu i gdyby nie masakryczne zniszczenia nad rzeczką byłby kolejny cudny dzień, chociaż bury jak ta bura suka, chociaż nic do żadnych psów nie mam. O zniszczeniach za chwilę, ale skoro temat psów się pojawił, to taka polska wersja Hachiko


Stoją na rozstaju dróg i czekają popatrując na drogę. Widzę je tam dość często, właściwie za każdym razem, kiedy jadę do Borkowa.


Psy wyglądają dobrze, więc sądzę, że nie są pozbawione opieki. Ot tak sobie czekają na Pana lub Panią.

A zniszczenia?
Albo bobry, albo rolnik. Wyrżnięte ohydnie :-( 


Tak było pod koniec października




Na szczęście po mojej stronie bez zmian.




Śladów rozmaitych pełno. To jest jeden ślad, nie trzy ;-)


Śnieg już niestety wilgotny, ślady mało wyraźne.



Najwięcej wokół stawu.





Dziurawiec zielony!


Śnieżne widoczki, które mi z powodzeniem zastąpią Norwegię :-)


Połaziłam po lesie, cicho, pusto, wspaniale.