środa, 10 kwietnia 2019

Ponad 60 sadzonek w ziemi!


Tak, tak. 

Kto czytał wpis z wczoraj, ten wie, że ogród do mnie przyjechał za sprawą wspaniałej Ogrodniczki Basi, która wyhodowała, wykopała, oznaczyła, zabezpieczyła, zapakowała i  wysłała mały ogródek w pudełku. Wczoraj pisałam 'masa' roślin, dzisiaj mogę napisać, że dostałam ponad 60 sadzonek bylinowych. 
Wszystkie pięknie ukorzenione, dorodne, zdrowe, to dzisiaj zawiozłam do Borkowa - wbrew zapowiedziom mrozów ;-) - i zabrałam się do pracy.

A dzień okazał się idealny do takiej pracy. Słońce cudne, ale nie za gorąco, wody u mnie dostatek, no to tylko szpadelek w dłoń, wiaderka z wodą pod ręką i sadzę.

WSZYSTKO ROŚNIE!

Nie zmarnowałam żadnej, nawet najmniejszej szczepki, no ale to się jeszcze okaże. Bo posadzić to jedno, a wyhodować to drugie, a z tym ostatnim to u mnie bywa różnie :-( No dobrze. Jak wyjeżdżałam wieczorem wszystkie, naprawdę! wszystkie rośliny stały w pionie jak żołnierze. To jest szansa :-)

Czas na obrazki, a te z racji stadium sadzenia niekoniecznie będą cudne.

Najpierw po wypakowaniu wszystkich sadzonek zrobiłam podział wg istniejących rabat - co przy bramie, co na skalnej z głazami, co na skalnej z szarogłazem.

Ta przy bramie pochłonęła 80% sadzonek, bo jest długa i nadal mnóstwo tam miejsca. Jest słoneczna, do tego ma wymienioną ziemię i nieco bardziej ogrodowe warunki niż reszta Borkowa.

A zatem od lewej zawilce


Mają tu za towarzystwo dziurawca Kalma Gemo z lewej, różę błotną z prawej, z przodu irysy syberyjskie Kundel ;-) w liczbie 5. Nad nimi jesion, ale nie jestem pewna, czy żyje, jak to z jesionem.


Tu mamy floksy obok czegoś co chyba jest chwastem ;-) i oczywiście łubiny. Też darowane, to i rosną pięknie.


Ożanka ma robić za obwódkę ;-) Będę nad tym pracować.


Bodziszki obok firletki i kaliny 'Nanum'


Dzielżany



Orliki


I widok z góry i nadal tu pusto, ale tu może jeszcze coś wyrosnąć ?


Malutkie pierwiosnki dosadzone do tych, co już rosły i rudbekie. Dalej malutka odętka.


Tu 3 odętki. Mam nadzieję, że dadzą radę, bo mam na nie wielką ochotę ;-)


Odętka w zbliżeniu. Cudo!


Floksy też.


Obawiam się, że na dzisiaj to tyle, bo nie mam już sily pisać, a jutro jadę na uczelnię na kilka godzin.

Ciąg dalszy oczywiście nastąpi i będzie jutro. 

Zanim jednak powiem dobranoc, jeszcze jedno zdjęcie. Juki rosną, a indyk pilnuje. Nawet czarnego kota dzisiaj wystraszył ;-)))


 Do jutra :-)

wtorek, 9 kwietnia 2019

Ogród przyjechał!


Jest wielka paka, a w niej niesamowita masa roślin!


Pięknie zapakowana, roślinki opatulone, oznaczone. 


A po rozpakowaniu mam taki ogród !


Masa pięknych zdrowych roślin. 


Ożanka i ułudka


Odętka


Orliki


Miodunka



Masa floksów


Bodziszki




Dzielżany




Powiedziałam Basi, że ja bym chyba ogródeczek musiała zlikwidować, żeby tyle roślin ukopać. Do tego one wszystkie takie silne, zdrowe sadzonki. Mój zachwyt nie ma granic, bo do tego, to są wszystko rośliny idealne do stylu ogrodu, jaki ma kiedyś być w Borkowie.

I przecież to wymaga tyle pracy, by to wykopać, zapakować, zabezpieczyć. Brak mi słów, by napisać jak się cieszę.

Dziękuję Basiu, jesteś NIESAMOWITA!
 

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Gonitwa spraw


Od rana dylemat: jechać do Borkowa, jechać na Młociny, zacząć wiosenne porządki, pojechać na zakupy, czekać na kurierów, no i kilka spraw jeszcze...

Dylemat rozwiązał się sam, wobec zapowiedzi  kurierów z wizytą. A że kurierzy znajomi, to jeszcze udało się wyskoczyć po zakupy, żeby w lodówce coś było i mogłam zająć się oknami w salonie. Najpierw taras wymyty, meble wykąpane, okna umyte i już pod wieczór wiosenna odsłona salonu gotowa.

Ale wcześniej byli kurierzy i nazwozili cudów do Borkowa

Oto jeden z nich


Door stopper. Drzwi w mojej drewnianej Borkowej chatce mam pod wiatr, zwykle wiąże je sznurem do balustrady, teraz ptaszunio będzie je zatrzymywał ;-)

No jest tych zabawek więcej, ale pokażę je in situ, jak mówią archeolodzy, a ja nim przecież z wykształcenia jestem. Śródziemnomorskim ;-)

A żeby był dowód, że salon na wiosennie to fotka z zasłonami ecru.   


A jutro...

OMG!!!

Jutro odbieram absolutnie niezwykłą przesyłkę od bardzo wspaniałej ogrodniczki Basi.  Będzie tam mnóstwo roślin i tylko pytanie pozostaje - jak ja sobie z tym poradzę?

No będę z Basią konsultować, sadzić, dbać, może się uda ;-)

Jutro relacja i pokaz roślin, zapraszam :-)


piątek, 5 kwietnia 2019

Borkowe rabaty ;-)


Te rabaty z uśmieszkiem no bo jak inaczej! 

W warunkach jakie mam w Borkowie - zbita mokra ziemia torfowa, okresowo zalewana, ze stojąca wodą na dwa sztychy w czasie suszy, ale są też na pół sztycha w czasie suszy - tworzenie rabat to jest bardzo spore wyzwanie.

Oczywiście są rośliny, które to lubią, ale nawet i te czasem nie dają rady. Do tego zero cienia, silne słońce i tak na prawdę jest bardzo mało roślin, które to zniosą. Po pięciu latach raczej wiem, co da radę, ale przecież wiadomo - rośliny kuszą urodą i niestety kupuję i takie, co nie na te warunki.

A rabaty to ma być taki 'składnik' moich założeń ogrodowych w ogrodzie o charakterze zdecydowanie rustykalnym, z przewagą naturalnej łąki, krzewami, drzewami, stawem i rozmaitymi elementami 'architektury' ogrodowej tworzonej raczej przeze mnie w stylu drewniana ścieżka, kamienista ścieżka, głazy, pnie, ule...

Kiedyś będzie pięknie, jak się uda, ale tworzenie tego jednoosobowo z malutkim budżetem, to nie jest projekt na szybką realizację. Nie narzekam, raczej mnie to cieszy, bo donikąd mi się już nie spieszy ;-)   

Po tym nieco długim wstępie prezentacja rabat w stanie na dzisiaj. Bez upiększeń i pozowanych zdjęć ;-)))) Taka goła prawda o tej porze roku. Taki zresztą jest cały mój blog. Nie wybieram raz na rok kilka najlepszych zdjęć, tylko bez udawania, że jest cudnie, pokazuję moją codzienną walkę ugorem.

Pierwsza rabatka była pod gankiem. Bodziszki, żurawki, runianka japońska variegata, lokalny trzcinnik, trzy obiele groniaste. Są jeszcze rodgersje pierzaste, bez, rudbekie, ale na razie ich nie widać.


W słońcu trzy berberysy Kórnik, obecnie wszystkie w pąkach.

  
Potem była rabata przy bramie. Trzy jesiony, trzy brzozy karłowe, trzy kaliny karłowe, Kalina December dwarf, dziurawiec Kalma Gemo, róża błotna, gailardie, floksy, liliowce, irysy syberyjskie, rudbekie,  firletki, sezonowe jak bratki czy pierwiosnki. Jeszcze tu pusto, ale wydaje się, że wszystko rośnie, więc może być kolorowo ;-)



Na skarpie próbowałam tworzyć rabatę od lat, ale ciężko to szło. Chyba mam przełom, ale wygląda to ... :-( 

Orszelina olcholistna, chabry górskie, floks szydlasty, ubiorek, krwawniki, nachyłek,  lokalne trawy. To nadal wymaga dużo dalszej pracy.



Rabata 'skalna'. Powstała, bo miałam nadmiar głazów z pomylonej dostawy ;-)


Królują tu jałowce i kosodrzewina, ale są orszeliny, tawuły i trzmieliny. Drobiazgi typu dąbrówka, chabry górskie, trzykrotka,  gajowiec, w tle mam nawłocie, jest też choina kanadyjska.


Dzisiaj dosadziłam wiązówkę błotną wykopaną z łąki, bo tam ginęła pod kosą.


Finally rabata z dzisiaj - też głazowa, tylko inaczej. Bo głazy inne. Od lewej widać korzenie jarzębiny, dalej dereń karłowy, wilczomlecz pstry, rozchodnik 'Moonlight Serenade', bodziszek czerwony,  wiązówka błotna variegata.


Wykopane z łąki kaczeńce, posadzone w dziurze kamienia 


Wiązówka błotna variegata. Widać różnice i podobieństwa.

Poza sporym obszarem porośniętym różą błotną oraz skarpą z pęcherznicami, tawiną jarzębolistną, dereniami oraz tawułą van Houtena, wiecej rabat nie posiadam ;-)

Przyznam szczerze, że każda przerwa w wizytach w Borkowie, tak jak w tym tygodniu, doprowadza mnie do bezsennych nocy, bo skala pracy wymagana by to utrzymać jest po prostu kolosalna.

A TEN TYDZIEŃ TO BYŁA PO PROSTU MASAKRA!

Samochód w serwisie, zmiana banku i karty - nic nie działa, pada monitor, pada internet, gubię telefon.

A niedawno pisałam, ze mam oskara za organizację ;-)))

EDYCJA Z DNIA NASTĘPNEGO ;-)

Tak wygląda Borków zza płota

  I teraz pytanie: czy ja pomagam naturze, czy jej szkodzę?

Bo u mnie ładniej chyba ;-)

poniedziałek, 25 marca 2019

Żółto na rzeczką


Między pokrzywami na mokrej łące nad rzeczką żółte kwiatuszki. Widzę je pierwszy raz i niestety nie wiem co to.



Rzeczka znowu wylewa za sprawą nowej tamy. Bobry moje kochane są! Cieszy mnie to, bo wioskowi polują na nie zawcięcie. Tyle że to szczwane zwierzątka i nie tak łatwo nawet je zobaczyć, a co dopiero upolować.



Mnie ich tamy nie przeszkadzają ;-) U mnie bez zmian.


Dzisiaj porządków ciąg dalszy. Czyszczenie miejsc po kretowiskach, oczyszczenie róż błotnych i strumienia obok nich. Te róże błotne, to kolejny po wierzbie smoczej wspaniale odkrycie na moje zalewowe tereny. Cudnie się rozrastają, a odłogi rozmnażam w kolejnych miejscach.


Przywiozłam do domu zapach dymu z ogniska ;-) Paliłam, dymiłam, kocham ten ogień w naturze, tak rzadko teraz możliwy. Na zdjęciu już tylko popiół, zbiorę go na kompost. 


I kolejne wcielenia smoczej ;-) 



Na kamieniu ;-)


Oj czekam tu na zieleń !


A tu inne kotki


Ubiorek przetrwał i szykuje się do kwitnięcia. Trochę się o niego bałam, bo posadzony niedawno, ale jak widać dał radę.


Lodowaty wiatr, dzień znowu zmienny, ale uciekłam w porę przed deszczem ze śniegiem. 
No chyba czeka mnie tydzień przerwy. Bo pogoda, bo samochodowy serwis. Niestety Focus ma niemal 11 lat, ale zdecydowałam, że będę go serwisować i zostanę z nim do końca, cokolwiek ma to znaczyć.