Wróciłam z Borkowa z poczuciem strasznego nieszczęścia. Dotąd moje ogrodowe poczynania raczej mi się mniej lub więcej udawały. Do czasu. Decyzja o utwardzeniu podjazdu gruzem ceglanym to była chyba najgorsza możliwa decyzja.
Zmasakrowałam krajobraz bardziej niż dziki i teraz nie mam pojęcia, jak z tego wybrnąć. To co zobaczyłam po podjechaniu pod moja ukochana bramę, było jak koszmarny sen. Wykonawca po prostu mnie oszukał i zamiast drobnego i czystego gruzu ceglanego niskiej frakcji, zwiózł mi pod działkę śmiecie budowlane. Kawałki cegieł wielkości kilkunastu centymetrów, całe cegły, kafelki, szkło, drewno, śmiecie rozmaite, to wszystko wprasowane w miał ceglany znajduje się na moim podjeździe.
Bardzo źle to wygląda. Teraz wykonawca ma to czyścić, usunąć te wszystkie śmiecie, ale i tak już nie będzie tak jak było. Nie wiem co z tym zrobić :-(
Do tego staw znowu w glonach
Przyznam, że niemal nic nie zrobiłam, bo straciłam całą przyjemność bycia w Borkowie.



