Już w piątek będzie u mnie!
Mogłabym powiedzieć, że się go naszukałam, bo spędziłam w internecie i na telefonie sporo czasu, zanim znalazłam miejsce, gdzie była szansa na znalezienie właściwego. Zatem dzisiaj wyprawa pod Nieporęt niemal ;-) No nie jest to kierunek Kołbiel, gdzie mój Borków, ale skoro gdzie indziej nie ma, to trudno. No i jest!
Na hałdzie. To co po prawej to kamień zapylony, po lewej już czysty. Taki sam kwarcyt jak na ścieżkach.
A to próbka zabrana do domu ;-)
A potem łaziłam po terenie i podziwiałam kamienie. Kamień jest dla mnie najpiękniejszym materiałem na wszystko. gdyby było mnie stać, miałabym dom z kamienia. Mam ścieżki z kamienia, mam suche strumienie z kamienia, ale nie mam rabat wysypanych białą Marianną ;-))) i mieć nie zamierzam. Generalnie rabaty w kamieniu to dla mnie kicz ogrodowy, ale wiadomo de gustibus....
I tak zamiast na Młocinach wędrowałam za kamieniem ;-)
Ale też po wczorajszym byłam lekko wyczerpana, a w piątek czeka mnie rozprowadzenie 8 ton kamienia na podjeździe. I zamierzam zrobić to sama, bo lokalnego speca z koparką będę raczej unikać.
Poza tym to rada kamieniarza, z którą się zgadzam. Ciężki sprzęt na tym etapie raczej może zaszkodzić, niż pomóc.
Tak więc w piątek relacja z walki z kamieniem. Zapraszam ;-)
Tak więc w piątek relacja z walki z kamieniem. Zapraszam ;-)

